– Siła filmu tkwi w jego subtelności. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani przesadnej ekspresji – pisze Zuzanna Kućmaja z Grupy Medialnej LFF o jednym z krótkich metraży, walczącym o Złotego Mrówkojada
Światła, kamera, akcja! Lubelski Festiwal Filmowy oficjalnie się rozpoczął, a wraz z nim konkurs krótkometrażowy. Jak wyjaśniają organizatorzy Fokus: Wspólnota, koncentruje się na produkcjach, które nas łączą. Zawarte w nich aktualne tematy z rozmaitych stron świata przedstawiane są z punktu widzenia zwyczajnych osób, które próbują odnaleźć się w chaotycznej rzeczywistości.
Wśród wielu wspaniałych filmów to dzieło początkującego reżysera Jake’a Kuhna „Kawalerka na wynajem, orientacyjna cena 1100 funtów” wprawiło mnie w zachwyt.
W filmie to właśnie mieszkanie staje się pełnoprawnym bohaterem – żywą przestrzenią, która reaguje na emocje i losy ludzi w niej obecnych. W ciągu zaledwie siedmiu minut uchwycony został cały dramatyczny cykl życia wnętrza – od narodzin, poprzez jego rozkwit, aż po stopniowe obumieranie.
Za pomocą minimalistycznych środków wyrazu – jednego stałego kadru, subtelnej gry świateł i cieni, przejścia od bogatej, pełnej detali scenografii do jej całkowitego braku, a także krótkich, oszczędnych dialogów – reżyser pokazuje, że to ludzie nadają przestrzeni sens i to oni go odbierają, gdy odchodzą.
Siła filmu tkwi w jego subtelności. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani przesadnej ekspresji – jest za to głęboka refleksja nad relacją człowieka z otaczającym go światem. Właśnie dzięki tej oszczędności środków każdy detal – ustawienie mebli, światło padające przez okno, ciche echo kroków – nabiera znaczenia i potęguje emocjonalny odbiór dzieła. To film, który choć trwa zaledwie siedem minut, pozostawia w pamięci widza trwały ślad.
Projekcja „Kawalerki na wynajem, orientacyjna cena 1100 funtów”, którą odbyła się w ramach drugiego dnia 19. Lubelskiego Festiwalu Filmowego była światową premierą filmu.
Zuzanna Kućmaja