Wytrzymam wszystko

Nie jest to opowieść o aborcji jako problemie ideologicznym. To historia o strachu, samotności, presji społecznej i desperackiej próbie odzyskania kontroli nad własnym życiem – pisze Zuzanna Kućmaja z Grupy Medialnej LFF po projekcji „Gorzkiej czekolady”

Za nami siódmy dzień Lubelskiego Festiwalu Filmowego, a wraz z nim seans produkcji krótkometrażowych z cyklu „Świat kobiet”. Jak tłumaczą organizatorzy pojawił się on w programie LFF-u na stulecie uzyskania przez Polki praw obywatelskich. Miał zwrócić uwagę na problemy, z którymi na co dzień muszą mierzyć się kobiety z różnych stron świata. Wśród wielu interesujących produkcji to właśnie „Gorzka czekolada” w reżyserii Sahar Sotoodeh najbardziej mnie poruszyła.

– Będziesz musiała wytrzymać ból. Dasz radę? – Wytrzymam wszystko – to były ostatnie słowa szesnastoletniej Yasi tuż przed próbą nielegalnego przerwania niechcianej ciąży. By móc tego dokonać dziewczyna pod pretekstem przystąpienia do IELTS – testu sprawdzającego umiejętność posługiwania się językiem angielskim odwiedza na krótko Teheran. Jednak tuż przed zabiegiem zaczyna mieć wątpliwości, a do egzaminu czasu zostaje coraz mniej.

Co się stanie z nastolatką? Jaką decyzję podejmie? Z jakimi konsekwencjami będzie musiała się zmierzyć? Ten wir pytań zawładnął moim umysłem w chwili gdy spojrzałam na przerażoną twarz młodej bohaterki.

Sam film nie stanowi rozbudowanej refleksji nad aborcją w kategoriach religijnych czy moralnych. Zamiast tego przybiera formę naturalistycznego, bezpośredniego zapisu brutalnej rzeczywistości kobiet, które znajdują się w podobnej sytuacji co główna bohaterka. To właśnie Yasi staje się absolutnym centrum opowieści. Jej uczuciom, myślom, zachowaniu, przyszłości zostaje poświęcona cała uwaga.

Kamera śledzi każdy ruch dziewczyny z niemal dokumentalną precyzją. Surowy, pozbawionym upiększeń styl wizualny sprawia, że niemal od razu odczuwamy ciężar sytuacji: beznamiętny wzrok Yasi, drżące wargi, napięte mięśnie twarzy, nerwowy krok – każdy detal zdradza jej głęboko tłumiony strach.

Ogromną rolę odgrywa tu także otoczenie Teheranu. Pozornie anonimowe mieszkania, zatłoczone ulice, szare klatki schodowe które w innym filmie mogłyby wydawać się neutralne, tutaj nabierają symbolicznego wymiaru. Wszystko to tworzy atmosferę, która wzmacnia poczucie osaczenia. Yasi w tej przestrzeni jest mała, zagubiona, niemal niewidzialna – jakby nikt poza widzem nie zauważał jej tragedii.

Nie jest to więc opowieść o aborcji jako problemie ideologicznym. To historia o strachu, samotności, presji społecznej i desperackiej próbie odzyskania kontroli nad własnym życiem – choćby na chwilę. Film zmusza do myślenia, ale przede wszystkim do odczuwania. I w tym tkwi jego siła.

„Gorzka czekolada” została nagrodzona m.in. na MFF w Santa Barbara.

Zuzanna Kućmaja

Podziel się ze znajomymi